Muzeum Kargula i Pawlaka w Lubomierzu - muzeum Samych Swoich. Wspaniała atrakcja powiatu lwóweckiego. Jak wygląda i co warto zobaczyć?więcej na stronie: http
No cóż rekompensatę otrzymałem, ale jak wyjeżdżałem nie usłyszałem odpowiedzi na moje "Do widzenia". No cóż i tak bywa. Niedaleko tego miejsca jest miejscowość Wleń. Nie miałem czasu na zwiedzanie. Ale jak zwykle zatrzymałem się, aby zorientować się, czy będzie cel aby zatrzymać się podczas następnego przejazdu.
I teraz najważniejsza sprawa – co z głównymi rolami? Według plotek w postaci legendarnych Pawlaka i Kargula mieli wcielić się Zbigniew Zamachowski i Mirosław Baka. Jak się teraz okazuje – nie miało to związku z rzeczywistością. Aktorzy wystąpią w filmie, ale w innych rolach. Kargulem i Pawlakiem będą Karol Dziuba i Adam Bobik.
Obserwuj nas w Wiadomościach Google. — "Nie ma mocnych" to komedia charakterów, wciąż żywa i aktualna. Ludzie zawsze są tacy sami, niezależnie od ustroju i czasów — uważa Anna Dymna, filmowa Ania Pawlakówna. Była to druga część losów zwaśnionych rodów Kargulów i Pawlaków. Początkowo reżyser, Sylwester Chęciński
Zdjęcia z planu nowego filmu Sami Swoi. Wiemy, kto zagra role Pawlaka i Kargula W 1967 roku powstawał film “Sami swoi”. Całkiem niedawno odwiedził je Sławomir Szeliga z rodziną i podzielił się swoimi wrażeniami. 56 lat temu w role głów skłóconych ze sobą rodów wcielili się Wacław Kowalski i Stanisław
📹🎤SUBSKRYBUJ PORTAL GONIEC.PL - informacje, rozrywka i publicystyka Znajdziesz nas na: ️ portalu https://goniec.pl ️ na Facebooku: https://www.facebook.com
. Przed kilkoma tygodniami minęły 54 lata od premiery "Samych swoich" – pierwszej części kultowej trylogii Sylwestra Chęcińskiego, opowiadającej o przygodach Kargula i Pawlaka. Niewielu fanów wie jednak, że domy, w których mieszkali główni bohaterowie, istnieją naprawdę. Co więcej – mimo upływającego czasu wciąż przypominają znane milionom Polaków mieści się dom z "Samych swoich"?Większość akcji trzech odsłon trylogii – "Samych swoich", "Nie ma mocnych" oraz "Kochaj albo rzuć" dzieje się w miejscowości położonej na tak zwanych Ziemiach odzyskanych. Nazwa wsi pojawia się zaś tylko raz – John Pawlak, odwiedzający rodzinę po wielu latach, wysiada bowiem na stacji kolejowej rzeczywistości filmowe domostwa położone są zaś w dolnośląskiej wsi Dobrzykowice, tuż przy granicy Wrocławia. Rynek miasteczka zagrał zaś Lubomierz, jedno z najstarszych miast w Polsce (w którym to utworzono po latach Muzeum Kargula i Pawlaka).Gdzie mieszka Beata Tyszkiewicz? Prawda jest smutna, przykre wieściCZYTAJ DALEJBudynki "grające" domy Pawlaków i Karguli istnieją do dzisiaj. Co więcej – w większości przypominają filmowe kreacje, ich właściciele – w poszanowaniu dla twórców trylogii – nie zdecydowali się bowiem na zmiany elewacji oraz okolic jednym z podwórek stoi dodatkowo fragment oryginalnego płotu, przy którym działy się filmowe kłótnie, na drugim zachowały się zaś wrota od słynnej stodoły. Domy są również oznaczone pamiątkową domostw można obejrzeć między innymi na jednym z kanałów na chcesz się podzielić informacjami na temat pielęgnacji ogrodu czy domowych trików, koniecznie napisz do nas na adres: redakcja@ ze znanych filmów i seriali. Wszyscy je pamiętają Ciekawe, który z tych domów najbardziej zapadł wam w pamięci? Czy jesteś prawdziwym pasjonatem ogrodów? Pytanie 1 z 4Jakie są najpopularniejsze style ogrodowe?
Opublikowano: 2016-03-09 17:11:31+01:00 · aktualizacja: 2016-03-09 17:13:36+01:00 Dział: Polityka Polityka opublikowano: 2016-03-09 17:11:31+01:00 aktualizacja: 2016-03-09 17:13:36+01:00 Rys. Andrzej Krauze Było to ani dawno, ani niedawno, a działo się we wsi ani dużej, ani małej. Mieszkali obok siebie w pokaźnych chałupach rodziny Pawlaków i Karguli (jak w słynnej serii filmów). Niechęć wzajemna była tam od dawna, ale bardzo narosła w ostatnich latach, gdy Pawlak był sołtysem. Potem się sytuacja zmieniła: Kargula wybrali na sołtysa, a napięcie między dwoma obejściami było już takie, że Kargulowa i Pawlakowa bały się nawet wyjść same kury nakarmić na podwórku i zawsze ktoś je musiał eskortować. A jak się zdarzyło, że się obie znalazły na gumnie w tym samym czasie, to zawsze się przekleństwami i obelgami obrzucały. Tuż przed wyborem Kargula na sołtysa, Pawlak, złośliwie i celowo, bronując pole, zabronował na łokieć pole Kargula jak swoje. Kargul prawie apopleksji dostał i jak tylko sam urząd objął i mocny się poczuł, zwołał naradę z synami – a miał ich trzech: Gienka, Waldka i Kazika – i mówi: Tak być to nie będzie! Oni nam tak, to my im dopiero pokażemy! Tylko Kazik próbował studzić: Tato, po co tak nakręcać, jeszcze się wszyscy z tego pozabijamy ale nikt go nie chciał słuchać. I Kargulowa, i dwie córki Kargula, dziadek, babcia, wujostwo – wszyscy, co mieszkali w dużej chacie, byli za tym, żeby się teraz w dwójnasób na Pawlaku odegrać, bo każdy miał od niego jakąś krzywdę. I tak się stało: Kargul wziął bronę i zaorał pole Pawlaka na trzy łokcie, a do tego jeszcze wytłukł mu wszystkie garnki gliniane, co się na płocie suszyły po myciu i na koniec kota otruł, ze skóry obdarł i na gruszy na miedzy wywiesił. Od tego czasu to już była zimna wojna. Ale Pawlak wziął się na sposób i wniósł sprawę do sądu w powiecie. Jak się Kargule o tym dowiedzieli, to stary zwołał naradę. A niech se wnosi, co nas to obchodzi! —darł się Gienek Kargul. W dupę nas może całować cały powiat i sąd! My dumne Kargule jesteśmy, nikt nam tu żadnych wyroków robił nie będzie! My wiemy, że w tym sądzie to krewni Pawlaka pracują —wyjaśniał stary Kargul. A to znaczy, że jaki by tam wyrok nie zapadł, to my się nim możemy podetrzeć, bo i tak niesprawiedliwy będzie Tak jest! —wtórował Waldek. Bo wyrok wyrokiem, ale sprawiedliwość jest po naszej stronie i to Pawlaki zaczęli, nie my! Oni zaczęli, prawda jest próbował oponować Kazik. Ale będziemy mieli kłopot. Jak sąd wyda wyrok nie po naszej myśli, to, po pierwsze, weźmie pod uwagę, że oni nam tylko miedzę zaorali, a my i te garnki, i kota – no, wiadomo… a po drugie – w powiecie jest policja, a w policji też są krewni Pawlaka i oni tylko czekali na powód, żeby nas tu najechać, a teraz powód będą mieli. I co z tego, że naciągany? Tata, dogadajmy się jakoś z Kargulem, bo jak sąd nam tu policję przyśle, to nam obejście rozjadą, stodołę i chałupę podpalą, zboże rozdepcą. Nie pora, żeby się dumą unosić Ale, jak zwykle, nikt Kazika słuchać nie chciał, tylko już pobiegli po grabie, kosy i sierpy, żeby się mieć czym bronić w razie czego – w słusznej sprawie, rzecz jasna. We dwie niedziele była rozprawa w powiecie. Nikt tam nie pójdzie od nas! —twardo zapowiedział stary Kargul. Tam sprawiedliwości żadnej nie ma, jeno sprzedajność jest, a tego sędziego to ja znam, on pieniądze za wyroki bierze od ludzi Tylko Kazik się wymknął po cichu i w czapce głęboko na oczy naciągniętej, żeby go nie rozpoznano, w sali sądowej w miasteczku zasiadł. Wyrok oczywiście był surowy, co gorsza Pawlak załatwił, że na rozprawie był dziennikarz z gazety powiatowej i zaraz wieczorem w gazecie taki tekst się ukazał, że Kazik już wiedział, że jak się rozejdzie, to ojciec już nigdy znowu sołtysem nie zostanie. A zaraz następnego dnia rano policjanci z powiatu mieli się zjawić w obejściu Kargulów. Kazik biegiem do domu wrócił i dalejże alarmować: Tata, idź gadaj z Pawlakiem szybko, zanim tu policjanty przyjadą, bo kamień na kamieniu nie zostanie, oni nakraść się tylko chcą, na Pawlakowym też, obu nas złupią, jak tu już wejdą, im nikt nic nie zrobi, a ciebie do kozy zamkną! Ale stary Kargul nie słuchał, bo był bardzo zajęty: synowie donosili mu kamienie, a on rzucał tak, żeby wybić jak najwięcej szyb w Pawlakowej chałupie, podczas gdy Pawlaki, siedząc na poddaszu, z procy wybijały szyby w chałupie Kargulowej. A racja nasza jest! —darł się przy tym stary Kargul. Nasza jest i będzie! —wtórowali dwaj synowie. Kazik Kargul stał oniemiały, aż na drodze, daleko, zobaczył rosnący tuman kurzu. To nadciągała policja z powiatu. Publikacja dostępna na stronie:
W filmie wykorzystano kadry, pochodzące z Lubomierza, w scenie, w której Pawlak jedzie po swojego brata Johna i obaj znajdują się przez chwilę w rynku Justyna OrlikWicia na koniu, posągi Pawlaka i Kargula, zabytkowy kościół i podcienia w rynku. To wszystko można zobaczyć w Lubomierzu, niewielkim miasteczku na Dolnym Śląsku, które najbardziej zasłynęło z serii filmów Sylwestra Chęcińskiego. Jakie inne filmy produkowano w tym miejscu? Jak wygląda dziś to słynne filmowe miasto? Sprawdźcie!Sami Swoi i kadry z LubomierzaŚwięta wielkanocne bez filmu "Sami swoi", to jak Boże Narodzenie bez Kevina. Film Chęcińskiego znają dobrze i duzi, i mali, którzy wspólnie zasiadają przed telewizorami, żeby poznać historię Polaków zza Buga, którzy przyjeżdżają po wojnie na zachód. Komedia, mimo że ma już "swoje lata" nadal jest jednym z najchętniej oglądanych przez nas filmów, bo niezmiennie bawi, a dowcip w niej zawarty ma uniwersalny charakter. W role głównym bohaterów wcielają się: Wacław Kowalski (Pawlak) i Władysław Hańcza (Kargul), czyli dwaj sąsiedzi, którzy nieustannie się ze sobą kłócą, ale w sytuacjach kryzysowych potrafią znaleźć nić porozumienia. Reżyserem całej serii przygód Karguli i Pawlaków był Sylwester Chęciński, znany z takich filmów, jak: Wielki Szu i Rozmowy kontrolowane. W filmie wykorzystano kadry, pochodzące z Lubomierza, w scenie, w której Pawlak jedzie po swojego brata Johna i obaj znajdują się przez chwilę w Wrocław! TORYwolucja trwa tu co najmniej od pół wieku [Z ARCHIWUM]Najnowsze mieszkania od gminy. Ceny za własne M od 160 000 zł! [ZDJĘCIA]Jednodniowe wycieczki z Wrocławia. Oto najciekawszego propozycje dla każdego!Te tramwaje nie jeżdżą już po Wrocławiu. Pamiętacie jeszcze ich wnętrza? [ZDJĘCIA]Lubomierz i kinoDaleko na zachodzie to film z 1986 roku, opowiadający o wspólnej przyjaźni i walce żołnierzy radzieckich i francuskich. Akcja filmu rozgrywa się we francuskim miasteczku (Lubomierz). Nie ma mocnych, to druga część opowieści o rodzinie Karguli i Pawlaków, w której także wykorzystano kadry z miasteczka, położonego na Dolnym Śląsku. W 2007 roku kręcono tu kadry do Tajemnicy twierdzy Szyfrów (2007) w reżyserii Adka Drabińskiego. Informacje o tym i innych filmach znajdziecie na specjalnie przygotowanych tabliczkach, które są rozmieszczone w różnych miejscach kościół i plebaniaW Lubomierzu warto zwrócił również uwagę na stare rzeźby, przestawiające postaci świętych, a także kościół NMP i św. Maternusa. Obecny wygląd budowla zawdzięcza legnickiemu architektowi (Jan Jakub Scheerhofer). Wzniesiono ją w latach 1727-1730. Na uwagę zasługują też zabytkowa plebania, mury miejskie oraz niewielki ofertyMateriały promocyjne partnera
Pislamem na lanach polskieszlaki pl. kilka miesiecy temu . ze karguli Pawlokow krecono w Dobrzykowicach -nie w Lubomierzu wyrzedzilas mnie Danusiu . 2 miesiace i ponownie 2 tygodnie temu bylem w Dobrzykowicach . wpisalem sie na liste odwiedzajacych, zostawilem Panu wizytowke z poskieszlaki . mam zdjecia spod PLOTA Kargula I Pawloka Danusiu - jesli mozna I. Twoje zdjecia. opis. 5 i 6 to dom Pawloka 2. zdjecie 7,8, 9 to dom i ogrod Kargula II. moje zdjecia 1. sklep spozywczy z postaciami Kargula i Pawloka 2. Kosciol w Dobrzykowicach 3. Droga którą WICIA pedzil ( na kłocie ) na koniu z jarmarku . 4 .Plot pomiedzy Kagulem a Pawlokiem ,gdzie tluczono garnki i cieto koszule Pozdrawiam karol Ostatnio edytowany: 2014-08-14 09:05
Napisane przez Andrzej Seweryn. Wszyscy Polacy znają doskonale trzy bodaj najbardziej znane i lubiane komedie z udziałem dwóch głównych bohaterów, których nazwiska przywołałem w tytule tego artykułu. Ich prześmieszne dialogi i rozbawiające do łez sceny znamy na pamięć, a niektóre frazy lub całe zdania stały się powszechnie znanymi sentencjami, które na stałe wrosły w nasz polski język. Nie są to bynajmniej głupawe komedie, jakich pełno dzisiaj na różnych kanałach telewizyjnych – bez głębszego sensu i smaku, a zmuszające widza do śmiechu, choć często są to po prostu produkcje żałosne, a wygłupy „aktorów” wręcz nie do zniesienia. Zresztą po odejściu wielkiego aktora i artysty polskiej sceny, Wojciecha Pokory, chciałoby się wręcz powiedzieć, że prawdziwych aktorów już nie ma! Tryptyk komediowy z głównymi bohaterami: Pawlakiem i Kargulem jest komediowym co prawda, ale kawałkiem dobrze opisanej polskiej powojennej rzeczywistości, która dlatego, że jest opowiedziana z wielkim poczuciem humoru, może nam wiele powiedzieć o pokoleniu naszych dziadków, ba, nawet rodziców, których już coraz mniej na tym świecie. Bo kto dzisiaj wysili się, by oglądać filmy dokumentalne z tamtego okresu? Komedie te opisują jednak dość dosadnie również polską mentalność, nasze – paskudne niestety – przywary i cechy narodowe, z których możemy się śmiać, ale które wcale nie przynoszą nam chluby w tym świecie. W osobach Kargula i Pawlaka oraz ich relacjach osobistych i rodzinnych widzimy jak w lustrze jedną z głównych polskich przywar: kłótliwość, konfliktowość, złość, wręcz nieodzowną konieczność posiadania wroga (najlepiej tuż za miedzą), takiego „na własnej krwi chowanego”, do którego będziemy mieli niechęć czy wręcz nienawiść „aż nas śmierć rozłączy”. Ale to nie koniec, bo będziemy pilnie wpajać naszym dzieciom, żeby też się nie znosiły i przenosiły wzajemną sąsiedzką wrogość na kolejne pokolenia. Komu jak komu, ale Pawlakowi czy Kargulowi nigdy nie daruję! „Sąd sądem, ale sprawiedliwość musi być po naszej stronie”. Śmiejemy się z tych dialogów, ale nie zdajemy sobie nawet sprawy z tego, że tak w skrytości ducha myślimy i często postępujemy! Trudno dziś znaleźć prawdziwych przyjaciół, których poznaje się w biedzie, ale tak łatwo narobić sobie wrogów – i w tym, jako Polacy, jesteśmy zapewne mistrzami świata. Mieliśmy ich oczywiście w historii bez liku, byliśmy ciągle polem bitwy dla państw i mocarstw naszego kontynentu. Syndrom wroga (-ów) przenieśliśmy jednak w naszej narodowej świadomości na poziom naszych międzyludzkich stosunków i do dziś nie potrafimy żyć w zgodzie z innymi. Jakoś bez wroga za miedzą nieswojo, pusto i zdecydowanie za cicho. Kiedy po latach życia w czasach komuny (jak to słowo dziwnie brzmi w tym kontekście) widziałem na własne oczy w telewizji, jak rozwala się mur berliński, jak zniesiono granice, dano nam do ręki paszporty i zaczęliśmy swobodnie podróżować po świecie – zaczęliśmy wtedy oddychać powietrzem wolności i swobody. Niemiec przestał być taki straszny, Rosjanie przywozili nam kolorowe telewizory, a i sami rodacy jeździli na wschód i niejeden wzbogacił się na tej „turystyce”. Kapitalistyczna, zgniła Ameryka (tak nas wtedy uczono w szkołach) stała się otwarta na tych, którzy mogli pojechać, dobrze zarobić, a potem wrócić i pobudować nowe domy, a w garażach postawić nowe samochody. Zaczęliśmy powoli wychodzić z naszego „zaścianka” kompleksów, zaczęliśmy czuć się Europejczykami, by nie powiedzieć zbyt górnolotnie – obywatelami świata. Zaczęto nas w świecie postrzegać coraz bardziej pozytywnie, a nawet czasami z szacunkiem. Mogło być tak dalej i coraz piękniej. Komu to przeszkadzało? Tymczasem z przykurzonych szaf naszej narodowej mentalności znów zaczynają wyłazić dawne demony i upiory: faszyzmu, totalitaryzmu, antysemityzmu i innych ksenofobii. Zamiast nowych przyjaciół, powracają starzy wrogowie, pojawiają się nowi, bo bez nich nie potrafimy na dłuższą metę żyć. Dlaczego tak jest? Przecież jesteśmy krajem i narodem o tak długiej tradycji chrześcijańskiej. Czyż ona nie zobowiązuje nas do chrześcijańskiego układania relacji z innymi ludźmi i innymi narodami? Czy każdy musi mieć koniecznie swojego własnego Kargula? Czy Polska musi nadal tkwić pomiędzy wrogami z każdej niemal strony? Pan Jezus uczy nas, chrześcijan, abyśmy byli wolni od nienawiści i zła, abyśmy potrafili kochać swoich wrogów, dobrze czynić tym, którzy nas nienawidzą, modlić się za nich i dobrze im życzyć! (Ew. Łuk 6,27). Apostoł Paweł uczył chrześcijan swoich czasów: „Jeśli to z waszej strony możliwie, zachowujcie pokój ze wszystkimi” (Rz 12,18). Gdzie nasze posłuszeństwo Słowu Bożemu? Gdzie nasz respekt do Boga, który nas – wrogo do Niego usposobionych – ukochał, przebaczył nam nasze winy i chce, abyśmy tak samo przebaczali tym, którzy przeciw nam zawinili (Ew. Mat 6,12). Tak przecież modlimy się od dzieciństwa! W tych niespokojnych dniach i miesiącach polecam te słowa ku rozwadze nam, chrześcijanom, zwykłym ludziom, ale także naszym politykom i władzom naszego kraju. Usuwajmy nienawiść i wrogość z naszych serc i umysłów, zabijajmy w sobie ducha Kargula i Pawlaka. Niech zwycięży w nas Duch Jezusa – duch pokoju i zgody!
jak dziś wyglądają domy kargula i pawlaka