Strona 1 z 4 - 1 marca 2013 wchodzi w życie rozporządzenie zakazujące importu i sprzedaży w Europie kosmetyków testowanych na zwierzętach. Unia Europejska zareagowała na kampanię przeprowadzoną przez organizację Cruelty Free International, która od 20 lat walczy z firmami kosmetycznymi, wykorzystującymi zwierzęta do badań swoich produktów.Unia Europejska idzie w ślady
Przeprowadzanie testów na zwierzętach na terenie Unii Europejskiej jest zabronione dla produktów kosmetycznych od września 2004 roku, a dla składników kosmetyków od marca 2009 roku. Dlatego oświadczenie "Nie testowano na zwierzętach" jest zakazane, bo nie można się chwalić przestrzeganiem prawa - uważa FEBEA.
Chińskie władze postanowiły zaprzestać testowania na zwierzętach kosmetyków importowanych do Chin. Od czerwca 2014 r. nie są już Przejdź do menu głównego
Happy Rabbit. 1 maja 2021 roku w Chinach została wprowadzona nowa, zapowiadana od kilku lat regulacja „Regulamin Administracji Dokumentami Rejestracji i Dokumentacji Kosmetyków", która wywołała całą falę nieprawdziwych informacji o zakończeniu obowiązkowych testów na zwierzętach produktów kosmetycznych sprzedawanych w tym kraju.
Wada: brak zastosowania. Jednym z głównych argumentów przeciwko testom na zwierzętach jest to, że jest to po prostu marnotrawstwo naukowej energii i zasobów, ponieważ wyników testów przeprowadzonych na innych gatunkach często nie można wiarygodnie ekstrapolować na ludzi. Na przykład w badaniu w Mayo Clinic przeprowadzonym przez
Okazało się, że to fake news – każda firma kosmetyczna, która chce sprzedawać swoje produkty w Chinach musi zapłacić tamtejszym laboratoriom za takie teksty. I dyskusja nad niepotrzebnym torturowaniem zwierząt rozgorzała na nowo. „W około 80% krajów na świecie legalne jest testowanie kosmetyków i ich składników na zwierzętach.
. fot. Fotolia Dzień dobry!Słyszałam niedawno, że obecnie w UE nie można sprzedawać kosmetyków testowanych na zwierzętach. Mimo to wciąż słyszę o firmach, o których pisze się, że testują swoje produkty na zwierzętach – są to bardzo popularne, reklamowane w telewizji marki. Jak to jest naprawdę? Czy to prawda, że firmy mogą produkować na różne rynki różne kosmetyki, np. na polski nietestowane, a na chiński testowane na zwierzętach? Proszę o pomoc, bo już się w tym pogubiłam, a bardzo mi zależy na tym, aby nikt nie krzywdził zwierząt i nie chcę popierać firm, które to robią! FT. Zobacz też: Kosmetyki na polskim rynku – czy na pewno są bezpieczne? Na pytanie odpowiada Ewa Stefańska, specjalista trycholog-biotechnolog z Kliniki Włosów HairLAB: W Europie obowiązuje całkowity zakaz testowania kosmetyków i ich składników na zwierzętach oraz sprzedaży kosmetyków, które były w ten sposób badane. Zakaz ten obowiązuje bez względu na miejsce wykonania testów. Dodatkowo niedozwolone jest też wprowadzanie do obrotu kosmetyków zawierających składniki testowane na zwierzętach przez danego producenta w celu opracowania produktu lub wykonania oceny jego bezpieczeństwa. W internecie można znaleźć listy producentów, którzy testują lub którzy nie testują swoich produktów na zwierzętach. Listy te nie są wiarygodnym źródłem informacji, są bowiem nieaktualne: obecnie żadna firma nie testuje kosmetyków na zwierzętach, bo jest to niedozwolone. Zastąpienie badań na zwierzętach metodami alternatywnymi było wdrażane stopniowo, ponieważ musiały one zostać tak dopracowane, aby zapewniać taką samą wiarygodność, jak metody z wykorzystaniem zwierząt. Tak więc od września 2004 roku obowiązuje zakaz testowania gotowych kosmetyków na zwierzętach oraz zakaz testowania surowców, jeżeli istnieje zatwierdzona metoda alternatywna. Od marca 2009 roku obowiązuje zakaz wykonywania wszelkich testów na zwierzętach na terytorium UE oraz zakaz obrotu produktami kosmetycznymi, których składniki lub ich kombinacje były testowane na zwierzętach, z wyjątkiem: toksykokinetyki, toksyczności dawki powtarzanej, toksyczności reprodukcyjnej (szkodliwego działania na rozrodczość). Od marca 2013 roku obowiązuje zakaz oceny toksyczności substancji chemicznych na zwierzętach (bez względu na dostępność metod alternatywnych). Zobacz też: Jak dochodzić swoich praw u fryzjera?
Ponad 20 lat kampanii wreszcie przyniosło skutek – 11 marca 2013 roku Unia Europejska ma ogłosić zakaz testowania kosmetyków na zwierzętach, a co za tym idzie także import i sprzedaż produktów niezgodnych z tym przepisem. Zakaz będzie dotyczył wszystkich rodzajów kosmetyków, od mydeł, poprzez kosmetyki kolorowe, na pastach do zębów kończąc. To także sygnał poparcia dla piękna wolnego od okrucieństwa, wysyłany w kierunku krajów takich jak Chiny, które wciąż wymagają testowania kosmetyków na zwierzętach. Michelle Thew z Cruelty Free International (organizacji non-profit, która walczyła od kilkunastu lat o wejście w życie niniejszego zakazu), powiedział: „To jest naprawdę historyczne wydarzenie i kulminacja ponad 20 lat kampanii. Teraz zastosujemy naszą determinację i wizję na arenie międzynarodowej w celu zapewnienia, że reszta świata również wprowadzi taki zakaz” . Wprowadzenie zakazu planowane było już na rok 2009, jednak zostało odłożone, by umożliwić firmom kosmetycznym dostosowanie nowych procedur testów. Warto wspomnieć, że o zakaz walczyła także marka kosmetyczna The Body Shop, która należy do koncernu L’Oreal. Koncern ten jest jednak znany z tego, że testuje swoje produkty na zwierzętach. Z jednej strony zakaz ten to dobry krok w stronę ochrony zwierząt, z drugiej wizja olbrzymiej akcji marketingowej… źródło:
Od 11 marca 2013 w Unii Europejskiej obowiązuje całkowity zakaz testowania kosmetyków na zwierzętach. Przepisy zabraniają zarówno importu oraz sprzedaży testowanych kosmetyków jak i składników do ich produkcji. Niby pełen sukces obrońców praw zwierząt, ale niestety Komisja zostawiła możliwość obejścia zakazu. Każdy kto chce produkować kosmetyki w Unii, bądź importować i sprzedawać je na terenie Wspólnoty, nie może przeprowadzać testów na zwierzętach. Firmy kosmetyczne muszą zastąpić testy na zwierzętach metodami alternatywnymi. Co ważne, rozporządzenie zabrania wykonywania testów na zwierzętach w Unii Europejskiej dla produktów gotowych oraz składników lub kombinacji składników. Rozporządzenie zakazuje również wprowadzania na rynek w Unii Europejskiej produktów, których receptura końcowa była przedmiotem testów na zwierzętach oraz produktów zawierających składniki lub kombinacje składników, które były przedmiotem testów na zwierzętach. Przepisy te oficjalnie obowiązują już od 2009 roku, ale wpływ mocnego lobbingu firm kosmetycznych sprawił, że Bruksela wydłużyła termin wejścia w życie całkowitego zakazu do 2013 roku. W okresie ostatnich 4 lat zakaz nie obejmował importowania z krajów trzecich (spoza UE) kosmetyków, których składniki lub też gotowe receptury były testowane na zwierzętach. Jaka kara czeka firmy, które złamią zakaz? Według polskiego ustawodawstwa osobie przeprowadzającej doświadczenia na zwierzętach w celu testowania kosmetyków lub środków higieny grozi kara grzywny, ograniczenia wolności lub pozbawienia wolności do roku. Jeżeli natomiast dzieje się to ze szczególnym okrucieństwem dla zwierząt, kara ta może zostać wydłużona do dwóch lat. Alternatywne metody testowania Testowanie na zwierzętach składników kosmetyków nie ma większego sensu z powodu różnic międzygatunkowych. Na szczęście, już teraz, coraz więcej korporacji kosmetycznych stawia na metody alternatywne, czyli doświadczenia na komórkach i tkankach ludzkich, fragmentach naskórka czy pojedynczych komórkach. Badania te są kosztowne, ale są jednorazowe, znacznie bardziej adekwatne, a ich wyniki uzyskuje się w znacznie krótszym czasie niż w przypadku testów na zwierzętach. Wyjątki od zakazu Niestety rozporządzenie Komisji Europejskiej przewiduje jednak odstępstwa od zakazu. W wyjątkowych okolicznościach, w przypadku gdy powstaną „poważne obawy dotyczące bezpieczeństwa” istniejącego składnika kosmetycznego, państwo członkowskie może zwrócić się do Komisji o odstępstwo od powyższych zakazów. Wniosek taki musi zawierać ocenę sytuacji oraz wskazywać niezbędne środki. Na tej podstawie Komisja może, po konsultacji ze Stałym Komitetem ds. Produktów Kosmetycznych, w drodze „uzasadnionej decyzji”, upoważnić do zastosowania takiego odstępstwa. Odstępstwo może być przyznane jedynie wówczas, gdy: - składnik jest w powszechnym użyciu i nie może być zastąpiony innym składnikiem o podobnym działaniu; - udowodniony jest szczególny problem zdrowia ludzi, a potrzeba przeprowadzenia testów na zwierzętach jest uzasadniona oraz potwierdzona przez szczegółowy protokół badań, zgłaszany jako podstawa do wydania oceny. Ponadto, odstępstwo od zakazu będzie udzielane w celu badania toksyczności substancji przyjmowanych w powtarzanych dawkach, wpływu niektórych substancji na rozrodczość i badaniu długofalowych wpływów toksycznych substancji w organizmie. Testowane na zwierzętach? Warto pamiętać, że wraz z dniem 11 marca 2013 roku z europejskich drogerii nie znikną testowane kosmetyki. Zakaz dotyczy bowiem wyłącznie nowo wprowadzanych produktów i składników. Póki co warto, podczas zakupów kosmetycznych zwracać więc uwagę na opakowania produktów i wybierać tylko te, na których widnieje symbol skaczącego króliczka, który daje nam stuprocentową pewność, że dany kosmetyk (podobnie jak i jego wszystkie składniki) w żadnej fazie produkcji nie był testowany na zwierzętach. Dodatkowo wybierając produkty ze skaczącym królikiem mamy pewność, że nie zawierają one substancji pochodzących z martwych zwierzą. Organizacja PETA - People for the Ethical Treatment of Animals sporządziła w 2012 r. dwie listy firm. Na jednej znalazły się przedsiębiostwa, które oferują towary testowane na zwierzetach, na drugiej zaś firmy, które nie testowały (i nie testują) swoich produktów na zwierzętach. Lista firm, które nie testują swoich wyrobów na zwierzętach nie zawiera przedsiębiorstw, które produkują np. leki, dodatki żywnościowe i inne produkty, których wpuszczenie na rynek jest obłożone sankcją prawną wymuszającą przeprowadzenie testów na zwierzętach. Na liście mogą natomiast znaleźć się firmy sprzedające produkty zarówno niewymagające testowania na zwierzętach jak i te, które mają prawnie narzucone tego typu procedury. Każda z tych firm jednak zaznacza, że nie prowadzi testów na zwierzętach, jeżeli nie zmusza jej do tego prawo. W jaki sposób firmy dostają się na listę PETA? Firmy tworzące poniższą listę podpisują specjalne zapewnienie dla PETA lub też spełniają odpowiednie standardy stawiane przez the Coalition for Consumer Information on Cosmetics - grupę siedmiu organizacji chroniących zwierzęta, do której również należy PETA. Owo specjalne zapewnienie stworzone przez PETA zakłada, że firmy je podpisujące nie prowadzą ani nie zlecają niewymaganych testów na zwierzętach w produkcji składników, formuł i gotowych produktów, zobowiązują się również nie prowadzić ich w przyszłości. Podpisanie zapewnienia PETA lub Corporate Standard for Compassionate Animals (CSCA) jest do pewnego stopnia kwestią zaufania i wiary w dobre intencje firm. Nie jest jednak tak, że firmy te nie podlegają żadnej ocenie. Firma deklarująca zaprzestanie testów na zwierzętach poniosłaby komercyjną klęskę na rynku (nie mówiąc o możliwych pozwach sądowych), gdyby została przyłapana po podpisaniu np. CSCA na testowaniu jakiegokolwiek produktu na zwierzętach. Jak rozumieć informacje "NO ANIMAL TESTING" na produktach firm, które nie znajdują się na poniższej liście? Takie informacje mogą być nieprawdziwe. Nie ma konkretnych przepisów regulujących lub rozliczających z umieszczania na produktach tego typu informacji. W praktyce oznacza to, że każda firma może umieścić na swoim produkcie dowolne informacje dotyczące jej sposobów testowania bezkarnie. Czasem takie informacje pojawiają się na przykład na wybranej serii kosmetyków, podczas gdy generalna polityka firmy dopuszczała testy na zwierzętach. Dlaczego na produktach niektórych firm znaleźć można informację "NO ANIMAL INGREDIENTS" (Bez składników zwierzęcych), podczas gdy zawierają one takie składniki? Niektóre firmy nie mają pojęcia lub po prostu nie obchodzi ich cierpienie zwierząt w produkcji niektórych produktów niewymagających natychmiastowego zabijania zwierząt. Mimo uwagi społecznej zwróconej w tym kierunku, istnieją firmy, które uparcie umieszczają na swoich produktach niezgodne z prawdą informacje, jakoby produkty te nie zawierały składników zwierzęcych, podczas gdy miód czy lanolina są jak najbardziej produktami zwierzęcymi. Dlatego mimo napisu "NO ANIMAL INGREDIENTS", aby być pewnym składu produktu, należy zawsze czytać całą informację na nim zawartą. W przypadku niezgodności kupujący ma prawo poinformować o tym firmę. Firmy należące do powyższej listy testowały swoje produkty na zwierzętach. Te zaznaczone znakiem (*) obecnie przestrzegają tymczasowego wstrzymania się od takich testów. Trzeba zachęcić je do ogłoszenia całkowitego zakazu. W nawiasach ujęte zostały przykładowe produkty danej firmy lub jej macierzystej kompanii. Firmy z tej listy mogą wypuszczać na rynek pojedyńcze linie produktów nietestowanych na zwierzętach (np. Clairol twierdzi, że jego linie Herbal Essences nie były testowane na zwierzętach). Podobnie, firmy zamieszczone na liście mogą wypuszczać produkty, takie jak leki, które są objęte prawnym nakazem testowania na zwierzętach. Jednakże powodem dla włączenia leków na listę produktów takich firm jest przeważnie umożliwienie tym samym testowania na zwierzętach produktów użytku domowego i kosmetyków.
Testy kosmetyczne na zwierzętach są zakazane w Austrii, Niemczech i całej UE i to dobrze! W rzeczywistości zabronione jest nawet sprzedawanie kosmetyków, które zostały przetestowane na zwierzętach. Niestety jest wysoce wątpliwe, czy kiedykolwiek będzie to kontrolowane. Z drugiej strony Chiny wymagają testów na zwierzętach w przypadku kosmetyków sprzedawanych na rynku chińskim. Obecnie istnieją znacznie bardziej znaczące metody badań bez cierpienia zwierząt. Eksperymenty na zwierzętach są nie tylko okrutne, ale także dalekie od możliwości dzisiejszych czasów. Testowane na nas! Wszystkie nasze produkty są „testowane na nas” i dopóki nie opracujemy szamponów dla psów, tak pozostanie. Tak, testujemy również nasze produkty dla znajomych. Nawet zgłaszają się na ochotnika i chętnie wypróbują produkty jako pierwsi. A wszystko to bez wahania i bez zdjęć czerwonych, łzawych oczu. Zasadniczo nie używamy żadnych składników, które są tak wątpliwe, że nawet byśmy się o nie martwili lub takie testy byłyby konieczne! Zatrzymaj agonię! Opowiadamy się za międzynarodowym zakazem przeprowadzania testów na zwierzętach i do tego czasu byliśmy zobowiązani do obowiązkowego etykietowania produktów do testów na zwierzętach! Obecnie istnieją znacznie bardziej odpowiednie metody testowania, przy których nikt nie musi cierpieć. A jednak w 2017 r. 2 807 297 zwierząt (źródło: Doctors Against Animal Testing) w Niemczech poddano torturom, głównie ze skutkami śmiertelnymi. Jeśli chcesz walczyć o zwierzęta cierpiące, to: Pamiętaj, aby kupować produkty niezawierające zwierząt Podziel się słowami: porozmawiaj o tym z przyjaciółmi, podziel się informacjami i daj im impuls do wykorzystania nawet produktów nietestowanych na zwierzętach Stań się aktywny: bierz udział w działaniach i petycjach, np. za pośrednictwem stowarzyszenia Lekarze Przeciw Doświadczeniom na Zwierzętach
Zwierzę to nie rzecz Już znacznie wcześniej zaczęły powstawać organizacje dbające o prawa zwierząt i walczące z wszelkimi przejawami znęcania się nad nimi. Ostatnio głośno zrobiło się wokół tematu kosmetyków testowanych na zwierzętach. W laboratoriach w Stanach Zjednoczonych co chwilę giną setki zwierząt. Często nie zdajemy sobie sprawy, jak dużą skalę przybrało to zjawisko. Firmy i kampanie zlecające badania często usprawiedliwiają się, że nie mają innego wyboru i stosują właśnie takie rozwiązanie – bez zbędnych trudności, bez większego zaangażowania, bez myślenia o zwierzętach – cierpiących, wystraszonych, żyjących często w niezgodnych z przepisowymi wymogami warunkach. Okazuje się jednak, że dzięki nowoczesnym technologiom pojawiają się innowacyjne możliwości, jak np. przeprowadzanie testów i badań medycznych na syntetycznych imitacjach ludzkiej skóry. Możliwe jest więc takie działanie, dzięki któremu uniknie się cierpienia zależnych od nas zwierząt: „Zwierzę, jako istota żyjąca, zdolna do odczuwania cierpienia, nie jest rzeczą. Człowiek jest mu winien poszanowanie, ochronę i opiekę” (Ustawa z dnia 21 sierpnia 1997 r. o ochronie zwierząt). Co więc robić? Nie kupujmy produktów, których producenci testują je na zwierzętach! Teraz pytanie – jak możemy to sprawdzić? Testowany czy nie? Przede wszystkim, aby zdobyć takie informacje, musimy się nieco w tę tematykę zagłębić. Rzadko bowiem pojawiają się jakiekolwiek oznaczenia na opakowaniach, a jeśli już są, to często przybierają różne formy (sam napis lub różna grafika). Pewnym w 100% jest znak białego królika na czarnym trójkącie. Jeśli nie widzimy niczego na opakowaniu, to zawsze możemy zaczerpnąć informacji u producenta lub na specjalnych listach publikujących nazwy firm testujących i nie testujących swoje produkty na zwierzętach. Plusem tych wykazów jest to, że są one stale aktualizowane przez zarządzające nimi organizacje, jednak problemem może być fakt, że jest ich kilka i układane są według różnych kryteriów. Zobacz też serwis Zdrowie i uroda Gdzie znajdziemy takie listy? Wiarygodnym źródłem jest wykaz OK! Club, następnie lista firm od PETA (Ludzie na rzecz Etycznego Traktowania Zwierząt), BUAV (Brytyjskie Stowarzyszenie Przeciw Wiwisekcji) i kilka innych. W przedstawionych dokumentach rozróżniane są również te firmy, które w składnikach swoich produktów w ogóle nie zawierają substancji pochodzenia zwierzęcego (produkty dla wegan) lub zawierają tylko niektóre z nich, które jednak otrzymywane są bez szkody dla zwierząt, jak np. wosk pszczeli (ma częste zastosowanie jako środek ochronny skóry) lub propolis, czyli tzw. kit pszczeli (mający z kolei właściwości dezynfekcyjne). Znane i nieznane marki Zaznajomienie się z takimi listami jest dla nas poszerzeniem wiedzy w tym temacie. Nie jedna osoba się zdziwi, jak wiele znanych marek, polecanych przez ekspertów z danej dziedziny czy też sławnych osobistości, znajduje się na liście negatywnej – testującej swoje produkty na zwierzętach. Warto więc się zastanowić zanim sięgnie się po promowany kosmetyk, czy czasem przy jego wytwarzaniu nie ucierpiało jakieś bezbronne zwierzę. Wiarygodnym i dobrym sposobem dla wskazania produktów, które nie przyczyniają się do cierpienia zwierząt, są różnego rodzaju oznaczenia wydawane przez organizacje i fundacje zajmujące się prawami zwierząt. Przykładem może tutaj być certyfikat „V” dla wegetarian i dla wegan. Fundacja Międzynarodowy Ruch na Rzecz Zwierząt – Viva!, wydawca Miesięcznika VEGE, to działająca od 2000 roku organizacja pozarządowa, która już drugi raz honoruje takim znakiem tych dystrybutorów i producentów, których produkty i usługi przeszły kontrolę zgodności i są oficjalnie uznane za przyjazne zwierzętom i środowisku. Dokładnie oznacza to, że takich produktów nie testowano na zwierzętach, a poszczególne składniki nie były modyfikowane genetycznie. Ponadto w produkcji nie używano składników pochodzenia zwierzęcego, od zwierząt z uboju (np. kawior, jedwab, kolagen, elastyna, żelatyna, łój, piżmo, tran itp.), czy też wiążących się z dokonywaniem na nich zabiegów chirurgicznych. Tak więc myślenie, że jedna osoba nic nie zdziała przeciw wielkim korporacjom, jest błędne. Takich pojedynczych osób jest coraz więcej i więcej, zwiększa się tym samym liczba osób świadomych sytuacji zwierząt, które chcą coś z tym zrobić. Weganizm i wegetarianizm również są deklaracjami wsparcia. Na początek jednak można zacząć od kupowania produktów tzw. cruelty-free – tych, które powstawały bez cierpienia zwierząt. Zobacz też serwis Prawa pacjenta Uwaga! Powyższa porada jest jedynie sugestią i nie może zastąpić wizyty u specjalisty. Pamiętaj, że w przypadku problemów ze zdrowiem należy bezwzględnie skonsultować się z lekarzem!
testowanie kosmetyków na zwierzętach za i przeciw